Niemal każdy, kto lubi podróżować w egzotyczne miejsca wie, że Tajlandia jest bardzo trafionym kierunkiem. Ale chcąc się tam wybrać po raz pierwszy, pojawia się podstawowe pytanie: od czego zacząć?? A dalej kolejne... Co zrobić w Tajlandii? Czego nie robić? Co warto wiedzieć? Na co uważać? Aż w końcu przyda się ogólny zestaw: "Tajlandia - informacje praktyczne". Dlatego specjalnie dla Was, przygotowaliśmy sporo odpowiedzi na pytania dotyczące tej krainy słońca i uśmiechu. :)
Pamiętam dzień, kiedy pierwszy raz wylądowaliśmy w Bangkoku. Było to wygodne rozwiązanie, bo jest jedną z najtańszych opcji w Azji. Ale nie była wymarzoną. Wydawała się zbyt popularna i oklepana, do tego wszyscy tak bardzo zachwalali, że niby taki raj, itd... A ja osobiście mam w sobie tak dużo przekory, że słysząc o tym jak wszyscy lubią ten kraj, to uznałam, że ja nie polubię i basta! No ale jeśli trzeba akurat tędy, to ok - niech już będzie, w końcu to tylko przystanek przed bardziej wyśnioną Kambodżą, czy Indonezją. Jednak teraz muszę przyznać jak bardzo się pomyliłam! /a takie przyznawanie się do błędu nie jest łatwe, więc doceńcie proszę...;)
Na dzień dzisiejszy, mamy w paszporcie osiem tajskich pieczątek, do tego piękną, wklejoną wizę, oraz pieczęcie przedłużania pobytu, gdy zamieszkaliśmy tam poprzedniej zimy. I serio, nie mogę doczekać się kolejnych stempli oraz okazji, by tam znów wylądować!
A tymczasem pora na Ciebie, drogi Czytelniku, :) a żeby to wszystko udało się jak najlepiej, to przygotowaliśmy tu spory zestaw informacji, które pomogą sprawić, by ta podróż była łatwa, przyjemna i niezapomniana!
Kilka dobrych rad co zrobić przed wyjazdem do Tajlandii
- przemyśleć kwestię szczepień /nie ma obowiązkowych, a zalecane to: WZWA, WZWB, tężec+błonica, dur brzuszny, cholera i wścieklizna - z tym, że część możecie już mieć (warto to sprawdzić), a inne można zastosować tam na miejscu w razie wypadku, więc nie ma co dawać się zwariować, tylko poczytać o tym dokładnie; dobrą opcją jest wybranie się do punku medycyny podróży
- poczytać o danym kraju: zwyczaje, kultura, choć trochę historii, by lepiej rozumieć wiele rzeczy i być świadomym podróżnikiem; zresztą szkoda by było wrócić do domu po urlopie i wtedy doczytać, że ominęło się jakieś bardzo interesujące miejsce, które było np. tuż obok hotelu, ale nie mieliśmy o nim pojęcia
- ubezpieczyć się przed podróżą /nie mówimy tu o pakietach na nie wiadomo co (np. że na wypadek deszczu ubezpieczyciel dostarczy nam parasolkę;)), ale o takim bardzo podstawowym - w sytuacjach krytycznych zdrowotnie, a dodatkowe sprawy typu bagaż, czy lot, to już opcjonalnie
- wiza do 30 dni pobytu nie jest wymagana od Polaków, ale gdy planujemy jechać na dłużej, należy ubiegać się o wizę wklejaną w paszport (w PL tylko w Warszawie do zdobycia), która wydawana jest na max. 60 dni
- na tydzień przed wylotem warto zacząć łykać tabletki osłonowe typu Dicoflor, które pomogą naszym żołądkom przy zetknięciu z obcą florą bakteryjną
Tajska waluta (THB) - jak, co i gdzie wymieniać?
- walutą obowiązującą jest baht tajski (THB) [czyt. bat] /1 baht = 100 satangów (jednak takie drobne są baaardzo rzadko spotykane, zazwyczaj zaokrągla się do pełnych bahtów)
- najbardziej polecamy zabrać ze sobą euro (EUR) lub/i dolary amerykańskie (USD) /polska gotówka w Tajlandii zupełnie nam się nie przyda, ewentualnie do wrzucania pod Stopy Buddy na szczęście ;)
- wymiany dokonać można w bankach, kantorach, czasem w hotelach i z pewnością na lotniskach (ale tu najlepiej tylko część gotówki - tak na start - a potem lepiej poszukać korzystnego kursu gdzieś dalej od lotniska) /oczywiście opcji jest pewnie więcej, ale te są najbezpieczniejsze ;) //przy wymianie gotówki należy mieć przy sobie paszport
- my mamy też kartę bankomatową, która posiada opcję wypłaty na całym świecie bez prowizji i zazwyczaj w ten sposób wybieramy miejscowe pieniądze w danym kraju /jednak choć nasz bank nie pobiera opłaty, często jest i tak pobierana pewna kwota narzucona przez bankomat (nie są to duże pieniądze, a osobiście wolimy to, niż dużą ilość gotówki noszoną na szyi czy - jeszcze gorzej - w bagażu... trzeba bardzo uważać i rozdzielać pieniądze w różne miejsca!!)

Przykładowe ceny w Tajlandii
- Pad Thai (lub inne danie obiadowe w [bardzo polecanych] ulicznych jadłodajniach: 80-140 THB*
- butelkowana woda mineralna 1.5l: ok. 15 THB [jedyna słuszna bez zagotowania]
- kawa z ekspresu: 30 THB
- tajska herbata: 40 THB
- tajskie piwo: 40-60 THB
- owoce w kawałkach [w ulicznych wózkach]: 40 THB
- świeży sok owocowy [j.w.]: 20 THB
- tradycyjne rotti [słodki jakby "naleśnik" z bananami]: 30 THB
- masaż: stóp - 300 THB, tajski - 250 THB /za 1h
- kurs nurkowania: 2500-3500 THB
- garnitur szyty na miarę [2-3 dni oczekiwania;)]: 4000-6000 THB
*ceny na rok 2016/17; w lutym 2017 przelicznik jest
10 THB = 1,15 PLN
Podane przykłady cenowe pochodzą głównie z Bangkoku, lub miejscowości w kontynentalnej części Tajlandii. Na wyspach jest zawsze drożej (średnio 150% ceny standardowej). Stałe ceny (zapisane na etykietkach) są w marketach typu
7 Eleven lub (zwykle korzystniejsze w większych jak np.
Big C). W Tajlandii akurat nie jest to często spotykane (w spożywczych - podkreślam), żeby ceny podawane były na kolor skóry, ale różnie może się zdarzyć. Z kolei na targach (zwłaszcza turystycznych), to już niestety zazwyczaj.
Kiedy jechać do Tajlandii?
W zasadzie jest to kraj z takim klimatem, że spokojnie można się tam wybierać przez cały rok (średnia temperatura roczna to 29°C). Jednak warto wiedzieć, że najgorętsze miesiące są mniej więcej od marca do maja, a najzimniejsze od listopada do lutego (co nie znaczy, że zimne w naszym rozumieniu, bo to nadal okolice 30 stopni!). Większość osób obawia się pór deszczowych (maj/czerwiec do październik/listopad), ale my dwukrotnie byliśmy w listopadzie i szczerze mówiąc całkiem nam się podobał taki układ, że chwilowe ulewy oczyszczały nieco powietrze, a potem i tak momentalnie wszystko schło. Czasem pada dłużej, ale to nadal jest do przeczekania, a ogromną zaletą jest luz na plażach oraz w miejscach turystycznych. Poza tym, najwięcej i tak pada nocami, w związku z czym nie ma większego problemu.
Dlatego według nas
najlepiej do Tajlandii jechać wtedy, gdy u nas jest zima. Bo jedziemy zagrzać się podczas polskich mrozów - doładowując słoneczne baterie, a w tym czasie temperatury w Tajlandii są najlepsze do zniesienia jak na tropiki (27-32°C). Pora już raczej sucha, więc jest to i sezon turystyczny, ale to przecież Azja, dlatego na tłumy po prostu musimy się nastawić...;)
Co warto zrobić lub spróbować w Tajlandii
- przejechać się tuk tuk-iem /wprawdzie taksówki często są trochę tańsze, a moto-taxi jeszcze bardziej, ale to jest tak swoisty klimat (z odrobiną szaleństwa w sposobie prowadzenia), że spokojnie można to nazwać "przygodą" w podróży, którą warto przeżyć ;)
- skusić się na masaż, zarówno stóp, jak i całego ciała (przynajmniej kilka razy!), bo ceny o wieeeele niższe niż w Polsce, a uczucie... wprost wspaniałe /zawsze warto na początku powiedzieć jaki stopień intensywności nas interesuje - jak nie lubimy zbyt mocno, to trzy razy powtarzamy słowo soft i będzie delikatniejszy ;)
- odwiedzać świątynie i zabytki, bo pomagają poznać kulturę kraju i zrozumieć choć w części mentalność Tajów
- wynająć lub kupić zestaw do snorkeling-u, by poobserwować podwodny świat, często niemal przy samym brzegu
- a kto choć raz zamarzył o nurkowaniu, koniecznie niech wykupi wycieczkę na rejs nurkowy z krótkim kursem "przed" [w odpowiednim basenie] - wrażenia niezapomniane :)
- dla fanów tajskiej kuchni i zarazem miłośników kuchennego szaleństwa świetne są kursy tajskiego gotowania, to często tylko kilka-kilkanaście godzin, ale są tak dobrze zorganizowane, że naprawdę sporo można z nich "wynieść" i popróbować ugotowanych przez siebie dań, pod okiem specjalistów :)) naprawdę warto!
- uszyć sobie garnitur lub choćby marynarkę na miarę /jak pisałam powyżej, to często nie więcej niż 2-3 dni pracy z przymiarkami i poprawkami, a jakość wykonania i usługi jest niesamowita jak na kwotę, którą się za to płaci (zwykle mniej niż za taśmowy garnitur średniej marki w Polsce, a leży idealnie!)
- zrobić zapasy z zakupionych produktów niedostępnych u nas, a świetnej jakości, np.
- suszone mango (oraz inne egzotyczne owoce)
- tajską herbatę (jeśli nam posmakowała)
- azjatyckie przyprawy
- kosmetyki (np. mydełka) z miejscowych produktów tj. jaśmin, ryż, czy mleczko kokosowe
- szale, krawaty i ciuchy z dobrej jakości materiałów (np. jedwabiu)
- rękodzieła
- skosztować (niekoniecznie tylko raz!)
- miejscowe owoce (ananas, mango, papaja, żółty arbuz, jackfruit, durian - słynny kontrowersyjny i śmierdzący owoc)
- wody z kokosa (najlepiej młodego) i lody kokosowe
- owoce morza (świeże, pyszne i kosztujące tyle co kurczak!)
- słodkości regionalne typu rotti z bananem, czy sticky rice z mango
- no i słynnego pad thaia, który nigdzie nie smakuje tak jak w Tajlandii ;)
- spróbować smażonych robaków [ale tylko wtedy, gdy ktoś ma ochotę na niecodzienne doświadczenie]

Czego NIE robić w Tajlandii
[NIE] obrażać jakkolwiek wizerunku Króla i Rodziny Królewskiej, bo bywa to absolutnie nietolerowane i karalne (nawet więzieniem!) - mowa tu nie tylko o pomnikach, ołtarzach, czy obrazach (lepiej nie siadać też tyłem do nich), ale także banknotach, czy jakichkolwiek innych formach związanych z władcami Tajlandii (nie dreptać, nie przedzierać, ani nie robić nic podobnego - i to tak serio, serio!)
- [NIE] ubierać się wyzywająco i nieskromnie poza terenami plaż; najlepiej żeby
kobiety miały w miejscach publicznych zakryte ramiona i kolana
(oczywiście nie tylko to;)), a panowie też niech nie paradują w samych
kąpielówkach, bo zwyczajnie nie jest to mile widziane, a pamiętajmy, że
nie jesteśmy u siebie
- [NIE] obrażać, ani nie wywyższać się jakoś pogardliwie wobec Tajów - to naród uśmiechnięty i bardzo gościnny, ale też dumny i nacjonalistyczny (w tym raczej pozytywnym znaczeniu); jednak nie warto wystawiać na próbę ich tolerancji oraz pewnych siebie charakterów
- [NIE] jeździć na słoniach /to temat rzeka i dość kontrowersyjny, ale ogólnie rzecz biorąc, dopóki ludzie będą chcieli płacić za taką atrakcję, te zwierzęta będą od małego torturowane, by zostały turystyczną zabawką; a skoro potrafimy walczyć o konie w Zakopanem, to pomyślmy i o innych zwierzakach, które nie są dobrze traktowane dla naszych próżnych [nie czarujmy się] zachcianek
- [NIE] składać osobom, które nas masują niemoralnych propozycji /zwykłe salony masażu nie oferują takich usług, a karteczki przed wejściem "uwaga - nie oferujemy usług seksualnych!!!" (również w języku polskim!) są co najmniej żenujące...

Warto wiedzieć - informacje praktyczne
- w całym kraju, na drogach, obowiązuje ruch lewostronny
- oficjalnie należy mieć międzynarodowe prawo jazdy (szybkie i łatwe do wyrobienia w Polsce), ale trzeba też zaznaczyć, że sposób prowadzenia pojazdów jest tam baaaaaaaaaardzo odmienny od europejskiego i jest niestety spory odsetek śmiertelnych wypadków drogowych (podobno powodowanych głównie przez kierowców spoza Azj, którzy nie mają doświadczenia w takiej formie poruszania się po drogach), warto więc przemyśleć, czy nie lepiej wybrać publiczny transport - wygodny i niezbyt drogi (pociągi, busy, autobusy)
- na wyspach [choć nie tylko] popularny jest wynajem skuterów (ok. 150-250 BHT/dobę), co jest dobrą opcją na poznanie okolic, ale należy pamiętać o kaskach i o tym, by bardzo uważać - mieć oczy dookoła głowy oraz świadomość, że Azjaci skuterami jeżdżą często też pod prąd (nie polecamy próbować), dlatego - ostrożnie!
- napiwki są naturalnie mile widziane, ale nie są bardzo oczekiwane, zwłaszcza w polowych "garkuchniach"
- bardzo popularne w całym kraju są targi z wszystkim po trochu, tutaj można próbować się targować, zwłaszcza w miejscach turystycznych, lub gdy widzimy, że cenę podaje nam się na europejską urodę (czyli zawyżoną), ale generalnie Tajowie nie lubią targowania się i gdy jesteśmy w miejscu nieturystycznym, to te ceny (często wypisane na kartkach) są wystawione pod miejscowych i zaniżanie ich jest już z naszej strony formą wyzysku, dlatego wszystko robimy z głową - tu warto zdać się na intuicję ;)
- możemy być lekko zaskoczeni, gdy do jedzenia podadzą nam łyżkę i widelec (zamiast noża) - ale to normalne, bo Tajowie jedzą głównie łyżką (w prawej ręce), a widelec (w lewej) służy do zagarniania małych porcji na łyżkę
- WIFI jest w wielu miejscach ogólnodostępne i często darmowe, ale gdyby ktoś chciał zaopatrzyć się w mobilny internet, to dość dobrą ofertę ma firma TrueMove - 1GB internetu mieliśmy za 199 BHT - którą można dostać choćby w sklepach 7 Eleven (ale trzeba mieć przy sobie paszport, gdy chcemy ją zakupić)
- alkohol miejscowy nie jest jakoś bardzo drogi, ale już drinki znanych marek światowych, potrafią być bardzo(!) kosztowne
- odwiedzając miejsca kultu zawsze spotkamy się z wymogiem okrywania ramion i nóg, a przed świątyniami zostawiamy buty (czasem warto mieć skarpetki, bo posadzka bywa bardzo nagrzana od słońca i zwykle nie ma zastrzeżeń co do ich zakładania)
- noclegi organizowane na własną rękę najlepiej wyszukiwać za pomocą takich stron jak: Booking, Agoda, czy Airbnb (warto porównywać ceny, bo poszczególne wyszukiwarki mogą mieć różne promocje), ewentualnie można próbować z Couchsurfingiem
- lotów do Tajlandii szukamy najczęściej za pomocą takich stron jak: Skyskanner, lub Momondo (jednak chcąc znaleźć korzystne ceny, trzeba poświęcić trochę czasu i pokombinować z różnymi opcjami i przesiadkami - z tym, że warto:))
- dwa ostatnie punkty można zastąpić wygodniejszą formą, przeznaczoną dla tych, którzy szukają urlopu czysto-wypoczynkowego i wolą mieć z góry zorganizowane wakacje; wtedy kierujemy się prosto do biura podróży i wybieramy interesującą nas, gotową ofertę

Zwróć uwagę na...
- mycie rąk przed każdym jedzeniem, najlepiej żelem antybakteryjnym (to często bagatelizowany temat, a jeden z istotniejszych, by nie uprzykrzyć sobie podróży problemami żołądkowymi); generalnie taki żel zawsze warto mieć przy sobie
- zabranie ze sobą kremów z filtrem przeciwsłonecznym; w Tajlandii są drogie, ale i tak lepiej kupić tam i stosować regularnie, niż wcale - pamiętajmy, że to tropiki i słońce jest tam bardzo intensywne; poza tym, ono bardzo postarza skórę, więc po co nam to? ;)
- repelenty przeciwko komarom - te akurat lepiej kupić na miejscu (każde 7 Eleven), bo ukąszenia nie są zbyt przyjemne same z siebie, a lepiej nie ryzykować żadnych komplikacji typu denga, czy - mało prawdopodobna poza dżunglą, ale jednak - malaria /Tajlandia nie jest pod tym kątem bardzo zagrożona, ale - znów podkreślam - to są tropiki, więc warto czasem dmuchać na zimne
- zawsze dobrze jest mieć przy sobie zawsze coś do owinięcia - chusty, szale - bo w świątyniach i np. placówkach urzędowych należy zasłaniać nogi i ramiona (a w środkach komunikacji, sklepach, itd. klimatyzacja jest włączona tak mocno, że można solidnie zmarznąć)
- miej zawsze oczy dookoła głowy, nawet na dojazdowych, pozornie pustych uliczkach - wszędobylskie skutery zawsze potrafią zaskoczyć, jeśli jest się nieuważnym; przechodzenie przez pasy (nawet na zielonych światłach) też zalecamy z wyostrzoną uwagą
- jeśli nie lubisz bardzo ostrej kuchni, od razu powiedz "not spicy" lub
"little spicy" to akurat wszyscy Tajowie przy gastronomii rozumieją ;)
bo jak się tego nie powie, to można czasem zobaczyć gwiazdy w biały
dzień ;)) /jak coś, to nie(!) popijamy wodą - ona tylko pogorszy sprawę,
lepiej: alkoholem, mlekiem, lub zagryzamy samym ryżem
- my osobiście czuliśmy się w Tajlandii bardzo bezpiecznie, ale kieszonkowcy są wszędzie, więc uważamy zawsze na swoje rzeczy - lepiej nosić pod pachą lub z przodu, niż na plecach, a w tłumnych miejscach zaciskać mocniej swój dobytek ;)
- taksówki są wygodną formą do przemieszczania i często niespecjalnie drogą, ale mają kilka wad: czasem kierowcy mogą odmówić kursu (gdy nie pasuje im wskazany kierunek); nie zawsze chcą włączać taksometr - wtedy trzeba być nieugiętym, lub wysiąść; warto pilnować trasy z jakąś mapą, bo mogą jechać okrężna drogą, by zarobić więcej (podobno, choć nam się to nie zdarzyło - ale fakt, niezbyt często korzystaliśmy akurat z taksówek)
- wszędzie można dostać tanie markowe ciuchy, sprzęty elektroniczne, zegarki, perfumy itd., ale musimy mieć świadomość, że w większości sytuacji są to podróbki (niektóre naprawdę bardzo udane)

Podsumowując, może się wydawać, że sporo tych sugestii, ostrzeżeń, czy przygotowań. Ale prawda jest taka, że to wcale nie jest dużo jak na to, co Tajlandia ma nam do zaoferowania. To miejsce, które ładuje nam baterie słońcem, wspaniałą kuchnią, owocami, rajskimi plażami i uśmiechem zadowolonych z życia Tajów. Jest wiele miejsc, do których warto w życiu pojechać, ale Tajlandia, to dla nas kraina, do której raz nie wystarczy - tam cudownie jest wracać! :)
Takich porad można by napisać całą książkę, ale tutaj staraliśmy się zebrać kwestie najistotniejsze. Jeśli jednak macie coś do dodania od siebie - śmiało - komentujcie poniżej! :)
Etykiety: Azja, ceny, informacje praktyczne, jedzenie, poradnik, ruch uliczny, Tajlandia, tanio, zz_mPost